War of heroes

Wojna secesyjna? To zwykła wojna! Nic ciekawego, chyba, że spojrzysz na to od innej strony...
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 James Herondale

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jem Herondale

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 27/07/2015

PisanieTemat: James Herondale    Pon Lip 27, 2015 12:14 am



    Imię: James
    Nazwisko: Herondale
    Data urodzenia: 1.01.1845
    Wiek: 19 lat
    Pochodzenie: Rzymskie
    Boski przodek: Merkury
    Kohorta: V Kohorta


~~~

Wygląd:
Przyjrzyj mu się dokładnie. Na pewno zauważysz ten złośliwy uśmieszek na twarzy, którzy praktycznie w ogóle z niej nie schodzi. Nos? Nie jest on ciekawy, wiec idźmy wyżej. Spójrz na jego oczy. Ładne prawda? Takie niebieskie z głębią. Teraz przyjrzyj się im. Widzisz w nich nutkę szaleństwa? Dokładnie ! Jem nie jest szalony, ale odziedziczył po ojcu to spojrzenie. Lekko szalone, ale przenikliwe.
Teraz przyjrzyj się jego włosom. Nie wszyscy ludzie mają tak piękne blond włosy, tak bardzo wybujałe. Wyglądają jak dżungla, z tą różnicą, że nie ma w nich żadnych zwierząt, ale to co innego.
A tak ogólnie to pomyśl. Ile może mieć wzrostu? 180? 170? No prawie dobrze. Jem ma dokładnie 177 cm. Nie jest jakoś zbytnio wysoki, ale ma idealny wzrost. W końcu nie wszyscy faceci muszą mieć ponad 2 metry, prawda?
Oprócz tego jest umięśniony, bo praktycznie codziennie ćwiczy, a do tego ma dużo blizn na rękach i jedną przechodzącą przez całe plecy chłopca. Jest to rana po jednej z najgorszych bitew jakie przeżył.

Historia
Siema ludzie! Jak nie chcecie słuchać to idźcie spać, a ci którzy chcą słuchać… pewnie też zasną. Więc dobranoc mordki!
No to tam nazywam się Jame… James. Jak ja nienawidzę tego imienia, mówcie mi Jem. Proszę. Nazwisko? Herondale. Wiem, że piękne. Dobra zacznijmy od początku.
Moja matka – Clary poznała mojego cudownego ojca, który na wstępie powiedział jej, że jest Merkurym. A matka co? Tak się podjadała, że poszła z nim do łóżka. I tak oto powstałem ja.
Zostałem ochrzczony tym paskudnym imieniem, więc postanowiłem, że każe ludziom zwracać się do mnie skrótem. W końcu Jem brzmi lepiej od jakiegoś Jamesa.
Teraz zaczyna się ta smutniejsza część mojej opowieść, szkoda, że prawie na samym początku…
Kiedy miałem trzy latka, moja matka zmarła, a mnie przygarnęło wujostwo. Od tamtej pory stałem się zwykłym popychadłem. Oczywiście, że najpierw byłem traktowany jak zwykłe dziecko, ale kiedy podrosłem musiałem robić praktycznie wszystko. Cóż, niezbyt mnie kochali już prędzej traktowali jako tanią siłę roboczą. A ja wciąż uciekałam. Niestety praktycznie każdy sąsiad mnie znał, więc zawsze zaciągali mnie do „domu”. Potem po prostu przestałem uciekać i tak nie miało to sensu.
W ciągu dnia miałem mnóstwo pracy, a w nocy… w nocy uczyłem się czytać i pisać. Strasznie chciałem wiedzieć jak to jest, dlatego postanowiłem, że po kryjomu się nauczę. Udało się, po pół roku płynnie czytałem i pisałem. Byłem z siebie bardzo dumny. Tak, więc zacząłem pisać dziwne listy. Pisałem o ojcu, chciałem go znaleźć. Pewnie spytacie jak je wysyłałem, otóż składałem je z samolocik i myślałem o ojcu,  potem po prostu dmuchałem tak, aby poniósł je wiatr. W jakiś tajemniczy sposób listy leciały coraz wyżej i wyżej aż w końcu w drzwiach mojego domu pojawił się sam Merkury. Stwierdził, że musi mnie zabrać. Nie miałem nic przeciwko nawet poleciałem sie spakować, ale moje wujostwo zrobiło raban, że przecież Merkury się mną nie obchodził przez tyle lat. Po tych słowach mój ojciec się lekko wkurzył i po prostu chwycił mnie za rękę i wyszedł. Zatrzasnął drzwi i spojrzał na mnie.
- Słuchaj uważnie, bo nie mam dużo czasu, okej? - pokiwałem głową – Jestem Merkury, jestem Rzymskim bogiem, wiem, że może ci się to wydawać dziwne, ale taka prawda. Teraz zabiorę cię do Lupy. Ona i wilki cie wyszkolą i wyślą do Obozu Jupiter. Potem, zobaczymy co później zrobisz, to już nie liczy najważniejsze żebyś był bezpieczny.
Po tych słowach poczułem wiatr, który smagał mnie po twarzy, a później zobaczyłem wilki, dużo wilków. Następnie zobaczyłem ją. Lupę. Wielką wilczycę. Zaczęła mówić, jej opowieść była długa, ale słuchałem. Chciałem słuchać. Kiedy skończyła wierzyłem już we wszystko. Zacząłem ćwiczyć. Robiłem to dniami i wieczorami, prawie non stop. Az w końcu Lupa stwierdziła, że jestem gotowy, że mogę iść do Obozu Jupiter. Tak też zrobiłem. Miałem ze sobą tylko miecz z cesarskiego złota, który nazwałem „Excalibur”, nie pytajcie dlaczego. Po prostu tak wyszło. Zatem byłem w drodze do Obozu Jupiter, kiedy coś się stało. Zaczęła się wojna secesyjna. W sumie nie było to takie strasznie, ale w pewnym momencie zobaczyłem pewnym ludzi i zobaczyłem wokół nich aurę. Jakąś naprawdę dziwną aurę. Od razu zorientowałem się, że to herosi. Tylko dlaczego patrzyli się na mnie takim wzrokiem…
Wtedy kilka rzeczy stało się na raz. Usłyszałem dziewczęcy krzyk Rzymianin. Wszyscy rzucili się na mnie, a ja nie miałem nawet czasu się bronić. Byli za szybcy, a do tego starsi. Wszyscy oprócz tej dziewczyny, wydawała się być jakieś dwa lata młodsza, co potem okazało się prawdą. No, ale przywiązali mnie do drzewa obok ich obozowiska. Stwierdziłem, że nie będę się odzywać i tak nic to nie wskóra. Nie wiedziałem nawet, że herosi mogą walczyć pomiędzy sobą.
- Cholerni rzymianie, myślą, że wygrają, a do tego ten – dziewczyna wskazała na mnie – co to ma znaczyć, przecież nie wygląda na zbyt doświadczonego, szczerze to wygląda na zwykłego dzieciaka.
Powiedziała to tak sarkastycznie, że miałem ochotę ją zabić. Dziewczyna była młodsza ode mnie i śmiała powiedzieć „dzieciak”. Nagle odkryłem, że Lupa dała mi sztylet. Miałem go zatkniętego pod koszulką tak, abym mógł go spokojnie wyciągnąć. Dziękowałem Merkuremu, że tamci herosi mnie nie przeszukali, może myśleli, że moją jedyną bronią był miecz, który teraz trzymała ta dziewczyna. Z ich rozmowy wywnioskowałem, że są grekami. Co to mogło znaczyć. Grecy, Rzymianie, zawsze myślałem, że to te same mitologie. Ale trudno to się teraz nie liczyło, musiałem uciec. Dlatego szybko wyciągnąłem sztylet i przeciąłem liny, które mnie krępowały. Wszystko zaczęło dziać się tak szybko. Ktoś zawołał imię „Thea”, a ja zaatakowałem. Nie chciałem zabijać, chciałem po prostu dostać swój miecz i dalej kierować się do Obozu Jupiter. Tyle. Więc nie zabijałem, może tylko raniłem. Udało mi się pokonać wszystkich za wyjątkiem dziewczyny. Czułem w niej coś potężnego. Niby była młodsza, ale wydawała się o wiele silniejsza. Potem pokazała na co ją stać. Walczyła jak lwica, swoim mieczem, który mienił się na niebiesko. Ja miałem do dyspozycji tylko sztylet.  Jak najszybciej chciałem zdobyć swój miecz. Kiedy uderzyłem dziewczynę w brzuch, zyskałem trochę minut i rzuciłem się w stronę miecza. Wziąłem go do ręki i poczułem piekący ból na plecach. Rozszedł się na nie całe. Miałem ochotę krzyczeć, położyć się i już nie wstawać, ale wiedziałem, że muszę walczyć. Dlatego pomimo bólu wstałem i odparłem kolejny cios dziewczyny. Chciałem ją oszołomić, czy coś, ale była dla mnie za dobra. Szybko zorientowałem się, że muszę uciekać. Tak też zrobiłem, zraniłem heroikę w rękę i rzuciłem się biegiem przed siebie. Wiedziałem, że obóz jest niedaleko. Wystarczyło tylko trochę więcej wysiłku. W końcu się udało, zobaczyłem bramy obozu, ale zemdlałem.
Obudziłem się w szpitalu, ktoś zawinął mi bandażem cały plecy, co równało się też ze zawinięciem torsu. Podniosłem się na łokciach żeby coś zobaczyć, koło mnie nie było nikogo. Wygląda na to, że już nikogo nie obchodziłem, Próbowałem zatem wstać, ale przy pierwszej próbie zakręciło mi się w głowie, dlatego opadłem na poduszki i znowu zasnąłem. Dzień później obudziłem się i czułem, że mam w sobie naprawdę dużo energii. Ktoś stał nade mną. Zacząłem rozmawiać z tym ktosiem, opowiedziałem mu wszystko, a potem co? Znowu zasnąłem. Kiedy obudziłem się trzeci raz, wiedziałem, że mogę wstać. Każdy praktycznie znał moją historię, niektórzy patrzyli się na mnie nieufnie, inni z podziwem. Potem przydzielono mnie do piątej kohorty i kazano mi walczyć. Walczyć z grekami. Wtedy wszyscy wytłumaczyli mi, co tak naprawdę się dzieje. Znienawidziłem greków, a zwłaszcza tej dziewczyny, tej Thei. Chciałem się na niej zemścić, kiedyś na pewno mi się uda. Wierzę w to, ponieważ bardzo dużo ćwiczyłem. Zacząłem naprawdę dobrze władać mieczem.
Dobra tutaj skończę moją jakże interesującą opowieść.
Tak więc, cześć !




Uzyskane rangi
Jem jest pretorem. Został nim, kiedy miała miejsce jedna z bitew. Walczył jak lew, uratował wiele żyć, a co najważniejsze dzięki niemu wszyscy wygrali bitwę. Rzymianie unieśli go na tarczy i krzyczeli „Pretor, Pretor!” Nie miał innego wyboru, zgodził się. Po bitwie okazało się, że szło mu tak dobrze, bo przed sama batalią okradł Greków, wziął im bardzo dużo mieczy. Dzięki temu, byli oni osłabieni.

Misje
Nie dotyczy

Mocne strony
#Jest dobrym szermierzem, chociaż wie, że mógłby być jeszcze lepszy.
#Potrafi przewodzić grupą.
#Panuje nad emocjami w bardzo trudnych chwilach.

Słabe strony
#Nie umie posługiwać się niczym innym niż sztylet i miecz.
#Boi się przegranej.
#Nigdy w życiu nie wejdzie do ciasnej, ciemnej przestrzeni, ma klaustrofobię.


Boskie pozostałości
#Jest bardzo szybki, praktycznie nikt go nie doścignie.
#Potrafi ukraść praktycznie wszystko.
#Jest doskonałym kłamcą.

Ciekawostki
#Nigdy nie nauczył się języka obcego, choć próbował.
#Wiele razy się zakochiwał, ale nie znalazł jeszcze „tej jedynej”
#Uwielbia zapach jesieni, czuje się wtedy bezpieczny
#Zawsze chciał zostać rycerzem Okrągłego Stołu.

Wyglądu postaci użycza: Bradley James
Skąd wiesz o forum? To ja pani admin Very Happy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MasterGame
Admin
avatar

Liczba postów : 80
Join date : 19/07/2015

PisanieTemat: Re: James Herondale    Pon Lip 27, 2015 12:22 am

AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://warofheroes.forumpolish.com
 
James Herondale
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Podpułkownik James Rhodes / War Machine
» James "Bucky" Barnes
» James Potter
» James Potter
» St. James's Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
War of heroes  :: Sprawy organizacyjne :: Postaciowo :: Karty Postaci-
Skocz do: