War of heroes

Wojna secesyjna? To zwykła wojna! Nic ciekawego, chyba, że spojrzysz na to od innej strony...
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kaylee Cote

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kaylee Cote

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 25/07/2015

PisanieTemat: Kaylee Cote   Sob Lip 25, 2015 5:22 pm



    Imię: Kaylee  

    Nazwisko: Cote

    Data urodzenia: 2 luty 1847 roku

    Wiek: 17 lat

    Pochodzenie: Greckie

    Boski przodek: Hades


~~~

Wygląd:

Z pewnością nie może narzekać na swój wzrost – nie jest co prawda wieżą, ale 175 cm wzrostu jej wystarczy. Jest szczupła, może trochę za bardzo, ale matka natura nie szczędziła jej kobiecych atutów – w tym oczywiście długimi nogami. Mała waga nie oznacza też braku mięśni – Kaylee uwielbia ćwiczyć, daje jej to pewien spokój duchowy, no i może się wyżyć na manekinach. Ogółem sylwetkę ma niemalże idealną, choć zapewne sporo jej jeszcze brakuje do bycia sławną modelką. A najbardziej odpowiedniego charakterku. Cerę ma zwyczajną – może tylko odrobinę bladszą niż przeciętną, ale nie za bardzo.
Jej długie, ciemnobrązowe (niektórzy opisują je jako kasztanowe, ale szczerze mówiąc Kaylee nigdy nie była dobra w rozpoznawaniu kolorów) włosy niemalże zawsze są splątane i sprawiają wrażenie w ogóle niedoglądanych przez dziewczynę. Co jest po części zresztą prawdą. Mimo to w dotyku są raczej przyjemne, aczkolwiek skołtunione. Te sięgające jej za ramiona niesforne kosmyki o dziwo prawie nigdy nie wpadają jej do oczu – za co jest im niezwykle wdzięczna. Same oczy są raczej ładne –ich tęczówki mają intensywny, niebieski kolor. Kiedy jest szczęśliwa wydają się być jaśniejsze, a kiedy smutna bądź zła ciemniejsze. Posiada długie, czarne rzęsy, które tworzą ładną obwódkę do tych oczu o migdałowym kształcie. Brwi, znajdujące się niewiele wyżej od nich są dość grube i łukowate. Na dość ładnej twarzy dziewczyny mieści się jeszcze lekko zadarty nos i pełne, malinowe usta. Policzki przyozdobione są lekkim, jasnoróżowym rumieńcem. Na twarzy mieszczą się jeszcze ledwo widoczne piegi Kaylee.

Historia

Każdy ma prawo zacząć opowiadać swoją historię jak chce – ja jednak nie lubię lać wody i przejdę jak najszybciej do szczegółów, szczędząc wam wszelakich głupich ciekawostek i nadużywanych zwrotów. Choć można uznać, że już zaczęłam od zbyt długiej przedmowy.
Zacznijmy może od tego, czym jestem – to ułatwi wam tą jakże nieciekawą lekturę. Człowiekiem? Nie w pełni. Nie liczcie też na to, że jestem jakimś wampirem, albo czymś w tym rodzaju. Jestem pół-bogiem, półkrwi, albo po prostu – herosem. Tak przynajmniej nazywali nas wierzący w grecką mitologie ludzie, wiele lat temu. Moją matką była zwykła amerykanka – no, może nie taka zwykła, w końcu coś w niej musiało przyciągnąć boga, a to niejaki sukces. Emilia Cote była osobą podobną do mnie pod wieloma względami, chociażby moje niebieskie oczy odziedziczyłam po niej. Jednak ciekawi was bardziej kim był drugi rodzic – bóg z mitologii greckiej, ale który? Nikt inny jak Pan Podziemia, Hades albo, jak ja go zwykłam nazywać, ten dureń który zostawił moją matkę ze mną samą. A mam taki pikantny charakterek, że jest to duża zbrodnia. Nie mniej jednak nie powinno to nikogo dziwić – nawet w mitologii herosi nie byli traktowani przez bogów tak samo jak rodzice traktują potomków. No chyba, że byli oni im potrzebni, to zupełnie zmieniało postać rzeczy. Co prawda, obdarowywali ich różnymi prezentami (w moim przypadku był to miecz podziemi, który zawsze mam przy swoim boku), ale głównie po to, by ułatwić im jakąś misję – zadaną zresztą przez nich.
Nie powiem jednak –cieszę się, że Hades miał przynajmniej tyle przyzwoitości by zdradzić matce swą prawdziwą tożsamość… oczywiście po jakimś czasie w ich związku. Może dlatego, że była naprawdę bystrą kobietą. Kto wie. W każdym razie i tak musiał w pewnym momencie nas opuścić. Stało się to gdy miałam roczek, więc nie mogę powiedzieć, że pamiętam mojego ojca, przynajmniej z czasów dzieciństwa. Matka oczywiście miała problemy z wyżywieniem mnie, szczególnie, że ludzie wyzywali ją od głupich – w końcu nie wiedziała lepiej, a miała nieślubne dziecko z gościem, który w dzień ślubu ją zostawił (tą historyjkę sprzedawała wszystkim, łącznie ze mną). Mimo to, że było jej bardzo ciężko, nie poślubiła nikogo, mimo że parę kandydatów się znalazło (w końcu była piękną kobietą, co z tego że młodocianą matką, bachora można łatwo ignorować). Dorastałam więc w warunkach trudnych, ale nawet wesołych – mimo że byłam dzieckiem naprawdę uporczywym i nie raz zadawałam pytania dotyczące ojca, często złorzecząc na niego.
Później zaczęły dziać się rzeczy, no, supernaturalne, dziwne, nienormalne. Pewna kobieta w mieście zaczęła się na mnie dziwnie patrzeć – nie sprawiała jednak wrażenia wrogiej, a raczej opiekującej się moją nieznośną osobą. Stwierdziłam, że może być to tylko przyjaciółka mamy, która martwiła się o moje bezpieczeństwo. Mimo tego, że nie lubiłam zbytniej troski, postanowiłam że to po prostu zignoruje. To jednak nie był koniec. Zaczęłam wyczuwać śmierci innych osób, początkowo umiejętność ta była na tyle słaba, że sprawiała wrażenie zwykłego bólu głowy, ale stopniowo rozwijała się. Zastanawiałam się czy coś mnie nie opętało, czy może jestem wiedźmą. Śmierć wydawała się do mnie przyczepiać jak jakiś okropny smród – dzieci jakoś mnie omijały, a inne żywe stworzenia nie warzyły się do mnie podejść. Zdecydowanie nie był to najlepszy okres w moim życiu.
Pewnego jednak razu zrobiłam coś, co ostatecznie skończyło moje dzieciństwo. Dzień był jak co dzień, ale czułam się bardziej przyduszona. Zrobiłam chyba coś głupiego, garstka dzieci zaczęła się ze mnie naśmiewać i poczułam, że chce zapaść się pod ziemię. Oparłam się o zacienioną ścianę i me życzenie się spełniło. Nie spadałam jednak w dół, to było zupełnie inne uczucie niż spadanie, trudno mi naprawdę jest je opisać. Myślałam o domie, jak bardzo chce w nim być i w sumie prawie tam trafiłam. Jeśli prawie można nazwać ogródek sąsiedniego domostwa. Mama przybiegła po mnie i spytała co się dzieje. Powiedziałam jej wszystko – wspomniałam o dziwnej kobiecie, o śmierciach, o tym, jak uciekają przede mną zwierzęta i co stało się wtedy. Mama pokiwała tylko głową, ze zrozumieniem. Uspokoiła mnie, że wszystko ze mną w porządku, że wszystko mi wytłumaczy, ale najpierw musimy się gdzieś dostać. Long Island, albo coś w ten deseń. Jakiś obóz – obóz dla ludzi takich jak ja.
Podczas przebywania drogi długo rozmawiałyśmy. Mama powiedziała mi wszystko – o mitologii, o herosach, o moim boskim rodzicu. Chciałam jej nie wierzyć, ale po tym co przeżyłam nie mogłam. Powiedziała mi też o niebezpieczeństwie, jakie miało mnie czekać. Cóż, nie stwierdziłam, że była pozytywną kobietą.
Obóz szybko stał się  moim drugim domem. Pamiętam jak pierwszy raz weszłam do mojej kabiny i zauważyłam lśniącą spinkę leżącą na jednym z łóżek. Cała wysadzona klejnotami układającymi się w czaszkę. Dość dziwna dekoracja, ale mi się tam podobała. Od razu wyczułam tam jakąś magię – nie, że mam nosa do takich rzeczy. Postanowiłam przekazać ją dyrektorowi obozu, powiedzieć, że ktoś ją zgubił. Okazało się jednak, że była niczyja, więc z radością ją przygarnęłam. Odkryłam, że to tak naprawdę miecz, gdy zdenerwowałam się na jednego z obozowiczów. Machnęłam spinką jak szablą, wypinając ja ze swoich włosów. Ta zamieniła się w miecz, na szczęście nie na tyle długi by zranić obozowicza. Był on piękny – blade ostrze, czarna klinga wyłożona klejnotami znowu układającymi czaszkę. Przypominał, że Hades nie tylko jest bogiem podziemi, śmierci, ale też bogactw, klejnotów. Za taki bajer trudno było mi starego nienawidzić.
Hades dość szybko mnie uznał – co oczywiście wywołało w obozie mieszane uczucia. Jedni cieszyli się, ze będą mieli dziecko z Wielkiej Trójki, drudzy, no, mieli awers do szalonych dzieci Hadesa. Chyba jednak przekonali się do mnie widząc mój naturalny stoicyzm.
Podczas pobytu na obozie wiele się działo – mam teraz tam wrogów i przyjaciół, ale więzi stają się mało istotne podczas wojny. Każdy musi walczyć w zespole, czego trochę nie lubię. Uważam, że i ja stanowię dla innych problem, wybijając się zbyt na przód i biorąc wszystko na siebie, jak i oni mi przeszkadzają, kompletnie nie znając moich strategii. Jednak bardziej ciekawe rzeczy działy się poza obozem. Moja matka umarła, jej nowy dom spłonął i twierdzę, że to nie był przypadek. Nie wiem tylko co ją zabiło – bogowie czy może ludzie, chociaż stawiam na te drugie – w końcu bogowie nie mają ważniejsze sprawy i morderstwa na głowie. Do tego jeszcze wybuchła wojna, chociaż w sumie i tutaj mamy swoją własną wojenkę. Walczymy z Rzymianami i choć nie powiem, że ich nienawidzę, to nie czuje się źle uczestnicząc w potyczce. Mam do nich szacunek, tak jak mam do silnego przeciwnika – co prawda walczy honorowo, ale i tak nie zawaham się mu wbić miecz w pierś.



Uzyskane rangi
Nie dotyczy

Misje
Nie dotyczy

Mocne strony
x Kaylee jest świetna jeśli chodzi o szermierkę. Walka mieczem nie tylko pomaga jej się odprężyć, wyżyć, ale też sprawia jej prawdziwą przyjemność. Gdy fechtuje czuje się jak ryba w wodzie... albo dziecko Posejdona w wodzie, co kto woli. Jej taktyka nie opiera się na brutalnej sile, ale dobrze wymierzonych cięciach i prędkości ciosów, jak i częstym unikaniu ostrza wroga.

x Do tego córka Hadesa jest niezwykle szybka, co tylko ułatwia jej walkę.

x Jest urodzoną manipulantką rozmowy - parę trików z rękawa i już ktoś będzie mówił jej swe sekrety i nawet nie zorientuje się co robi.

x Stanowczość i spokój ułatwiają jej panowanie nad tłumami ludzi będących w panice. Albo nad uporczywymi żartownisiami.

x Ma świetną pamięć. Czasem aż za dobrą.

Słabe strony

x Ma okropny lęk wysokości.

x Nie umie pływać - nie przepada za wodą.

x Kompletnie nie umie sobie poradzić w zespole, znacznie bardziej woli pracować sama.

x Bardzo trudno jest jej przebaczyć.

x Często mówi co myśli - bez żadnego zastanowienia.

Boskie pozostałości

x Może wezwać niewielką ilość szkieletów spod ziemi.

x Potrafi podróżować przez cień.

x Wyczuwa śmierci osób będących w jej pobliżu.

x Potrafi rozmawiać z duszami umarłych.

Ciekawostki

x Umie grać na fortepianie.

x Mistrzyni sarkazmu.

x Lubi straszyć ludzi i ogółem wydawać się mroczniejszą i bardziej przerażającą niż jest naprawdę.

x Często ukrywa swoje emocje.

x Ładnie śpiewa.

Wyglądu postaci użycza: Kaya Scodelario
Skąd wiesz o forum? Bannery

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MasterGame
Admin
avatar

Liczba postów : 80
Join date : 19/07/2015

PisanieTemat: Re: Kaylee Cote   Sob Lip 25, 2015 9:14 pm

Kolejna Karta, która mi się podobała ^^

AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://warofheroes.forumpolish.com
 
Kaylee Cote
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
War of heroes  :: Sprawy organizacyjne :: Postaciowo :: Karty Postaci-
Skocz do: