War of heroes

Wojna secesyjna? To zwykła wojna! Nic ciekawego, chyba, że spojrzysz na to od innej strony...
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Thea Rodriguez

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Thea Rodriguez

avatar

Liczba postów : 49
Join date : 23/07/2015

PisanieTemat: Thea Rodriguez   Czw Lip 23, 2015 7:26 pm



    Imię: Thea
    Nazwisko: Rodriguez
    Data urodzenia: 10 sierpnia 1847 rok
    Wiek: 17 (rocznikowo)
    Pochodzenie: Greckie
    Boski przodek:Posejdon



~~~

Wygląd:
Może tego nie widać, ale Thea ma bardzo długie, kasztanowe włosy. Kiedy zaświeci na nie słonce ma się wrażenie, że są one rude. Oprócz tego ma na ramieniu niewielki tatuaż. Idealnie zespala się z delikatną i jasną cerą dziewczyny. Pewnie spytacie dlaczego dziewczyna ma tatuaż, ale tego nie wiem nawet ja. Mówiła tylko coś, że ma go odkąd pamięta. Ale wracając do wyglądu. Thea jest chuda, ale za to ma trochę mięśni, ponieważ dużo ćwiczy. Przed każdym treningiem potrafi zrobić parę pompek. Dlatego jeśli na nią patrzysz to nie zdziw się, że ma lekkie umięśnienie na całym ciele.

Historia
Cześć ludzie. Może to trochę dziwne, ale jestem herosem, czy heroską. Nie wiem jak to się odmienia. No, ale jestem córką Posejdona, Greckiego Pana Mórz i Oceanów. Nie mylić z Neptunem, bo pozabijam! Nie jestem żadnym durnym rzymianinem. Dobra, ale od początku.
Moja matka, zwykła kobieta, była szwaczką, ale kochała wodę. Kiedy tylko mogła jeździła nad morze i żeglowała. Tam spotkała mojego ojca. Przedstawił jej się jako Richard, ale Emily (bo tak się nazywała) od razu wiedziała, że coś jest nie tak. Mimo tego zakochała się w nim. Lecz potem on zniknął, a jedyną pamiątką była ciąża i wisiorek z trójzębem. Kiedy urodziłam się ja moja matka musiała pracować jeszcze bardziej. W końcu wyżywić dwie osoby to już dużo. Na początku miała problemy, ponieważ średnio dało się zaopiekować małym dzieckiem i pracować lecz kiedy upływał czas wszystko zaczynało się powoli układać. Moja matka przyzwyczaiła się do dziecka, a ja rosłam jak na drożdżach. Kiedy miałam trzy latka moja matka wyszła za mąż. Thomas zaakceptował fakt, że Emily była samotną matką i wziął ją wraz ze mną do swojego domu. Był ogromny, a na samym dole mieściła się wielka piwnica, gdzie nie można było mi schodzić.
Rok później urodził się mój pierwszy brat – Thomas Jr., a dwa lata po nim kolejny – Richard. Już jako dzieci byli nieznośni, a mój ojczym twierdził, że wszystko należało się jego dzieciom, chociaż dalej się mną opiekował, kupował różne rzeczy, a nawet strugał dla mnie zabawki z drewna. Zawsze byłam jego „małą dziewczynką”.
Kiedy trochę podrosłam, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Kiedy byłam zła, woda potrafiła wylecieć w powietrze, a potem wrócić na swoje miejsce. Jednak nie obchodziło mnie to, byłam zwykłą dziewczyną, która biegała po polu w sukienkach.
Niestety, całe moje szczęście się skończyło. Moja matka zaczęła mieć jakieś dziwne sny. Kazała otworzyć piwnicę i wprowadzić tam wszystkie dzieci. Kiedy pierwszy raz tam weszłam, miała ochotę wybiec i już nie wracać. Był tam „plac treningowy”. Znajdowały się tam miecze, łuki, sztylety, włócznie. W ten dzień też pierwszy raz ubrałam spodnie. Od tamtego czasu nie miałam ochoty wkładać żadnej sukienki.
Okazało się, że Thomas był żołnierzem, więc szkolił mnie i moje rodzeństwo. Niewiadomo w sumie dlaczego. Po prostu moja matka mówiła wszystkim, że nastaną złe czasy. W sumie dzięki tym treningom nauczyłam się walczyć. Okazało się też, że jestem najlepsza wśród mojej rodziny. Szybko udało mi się po raz pierwszy pokonać Thomasa, a chłopcy nie byli dla mnie żadnym wyzwaniem. Po prostu nie potrafili tak szybko i zwinnie się poruszać. Nie, że się przechwalam, ale serio jestem w tym dobra. Spytajcie innych ludzi z obozu jak chcecie. Ale wróćmy do historii.
Pewnego dnia moja mamuśka zaciągnęła mnie do jakiegoś ciemnego kąta. Powiedziała, że muszę jeszcze trochę poćwiczyć, a potem, że mam udać się do Zatoki Long Island. W sumie dobrze wiedziałam gdzie to jest, ale nie rozumiałam dlaczego. Kiedy spytałam jaki miała w tym cel, ta nie odpowiedziała. Dała mi tylko naszyjnik. Niebieski naszyjnik. Nie wiedziałam dlaczego, ale jakoś bardzo lubiłam ten kolor. Kojarzył mi się z domem.
Pewnego dnia, podczas treningu, naszyjnik spadł mi z szyi, kiedy chciałam go podnieść, zmienił się w piękny miecz. Co najdziwniejsze – mienił się niebieskim kolorem. Wyglądał jakby był zamoczony w jakiejś farbie. Wzięłam go do ręki, był idealnie wyważony, miałam wrażenie, że został stworzony idealnie dla mnie. Zaczęłam ćwiczyć. Pierwszy raz w życiu miecz był przedłużeniem mojej ręki, czułam, że był mi przeznaczony już nawet w starożytności. Spojrzałam na niego, szukając jakiejś nazwy, lecz takowej nie było, dlatego stwierdziłam, że wypadałoby cos wymyśleć. Powiedziałam słowo „zwycięstwo”, a na moim mieczu zaczęły pojawiać się napisy w języku angielskim. Uśmiechnęłam się i dotknęłam miejsca, gdzie widać było malutki naszyjnik, a mój miecz zmienił się. Powiesiłam go na szyi i ruszyłam do góry. To, co tam zobaczyłam było straszne. W moim domu jakieś potwory atakowały moją rodzinę. Nie mogłam na to pozwolić. Pobiegłam w ich kierunku i wyciągnęłam mój miecz, wszyscy spojrzeli na mnie oniemieni, lecz ja się tym nie przejmowałam, zaatakowałam stwory. Po chwili każdy z nich był tylko pyłem, wspomnieniem. Potem poczułam lekkie pieczenie na ramieniu, Dokładnie w tym miejscu, gdzie miałam tatuaż. Spojrzałam na nie, było rozorane przez pazury, a krew z niego kapała na podłogę. Moja matka kazała mi usiąść, a ja nie chciałam protestować, byłam zmęczona, jedyne co chciałam to spać. Oglądnęłam się dookoła. Nikomu nic się nie stało, ale w ich oczach malowało się przerażenie. Szybko zjawiła się Emily i opatrzyła moją ranę.
Parę minut później ktoś zapukał do drzwi. Moja matka pobiegła żeby otworzyć. Kiedy zobaczyła kto stoi przed domem, oniemiała. Jedyne co zdołała powiedzieć było jedno, jedyne słowo. „Richard”. Powiedziała imię mojego ojca. Chciałam wstać, pobiec do niego, ale Thomas tylko pokręcił przecząco głową i kazał usiąść swoim synom. Emily wpuściła mojego ojca do domu, który od razu podszedł do mnie.
- Córko, bardzo dobrze się spisałaś – uśmiechnął się, a potem spojrzał na moje ramię – dajcie mi wody.
Wszyscy stali jak wryci, ale Thomas wstał i przyszedł z miską do pokoju. Mój ojciec wziął ją, a potem rozwinął mój bandaż, chciałam zaprotestować, ale nie miałam siły, potem oblał ranę wodą. Przyłożył tam rękę, a kiedy ją odsunął nic już tam nie było. Tylko malutka blizna. Spojrzałam oniemiała na niego, a potem jeszcze raz na ranę. Nie wiedziałam w jaki sposób coś takiego mogło zaistnieć. Przestraszyłam się.
- Nie bój się – powiedział głosem tak łagodnym, że miałam wrażenie, że poczułam w pokoju zapach morza.- Jestem Posejdon
Wybałuszyłam na niego oczy, no, nie tylko ja.
-Co, to nie możliwe - zdołałam powiedzieć.
- A myślisz, że niby w jaki sposób udało mi się cię uzdrowić? – Posejdon usiadł gdzieś i spojrzał na mnie – Nie chce tego mówić, ale mam dla Ciebie zadanie, musisz udać się do Obozu Herosów, który znajduję się na Long Island. Wszyscy herosi już na ciebie czekają. Musisz pomóc im w nadchodzącej bitwie, a na pewno im się przydasz.
- Ale ojcze… jaki Obóz, jacy herosi?
- Zrozumiesz wszystko jak się tam znajdziesz, a teraz muszę iść, na pewno się jeszcze spotkamy, obiecuję – pocałował mnie w policzek i odszedł.
Zaraz po tym jak Posejdon wyszedł z pokoju, zasnęłam. Śniła mi się droga do Obozu Herosów, wiedział już, że muszę tam iść. Mimo, że miałam tylko 13 lat. Musiałam opuścić dom i udać się tam.
Kiedy się obudziłam miałam wszystko spakowane. Nałożyłam plecak na plecy, pożegnałam się z rodziną i wyruszyłam. Podróż była bardzo długa i trudna, nie raz spotykałam potwory, ale zawsze udało mi się je pokonać.
Kiedy w końcu trafiłam do Obozu Herosów, wszyscy cieszyli się, że maja nowego herosa, kolejną osobę do armii, a kiedy Posejdon mnie uznał, wszyscy skakali z radości. Mówili, że każde dziecko z Wielkiej Trójki jest dla nich bardzo ważne.
W 1861 zaczęła się wojna secesyjna. Jednak my herosi nie walczyliśmy z ludźmi, walczyliśmy z innymi herosami. Pochodzenia rzymskiego. Na początku nie rozumiałam tej wojny, ale teraz szczerze nienawidzę rzymian. Zabili już tylu moich przyjaciół. Chce się ich pozbyć raz na zawsze…






Uzyskane rangi
Thea jest grupową. Została nią z wielu powodów. W sumie pierwszym z nich był fakt, że była jednym z pierwszych dzieci Posejdona w Obozie. Drugi to to, że okazała się świetną wojowniczką. Potrafi naprawdę dobrze władać swoim mieczem, dzięki niemu zabiła wielu wrogów i potworów. Do tego dziewczyna brała udział w misji, która bardzo pomogła Grekom. Jeszcze jedna rzecz… Thea ma zdolności przywódcze, potrafi zapanować nad grupą rozwścieczonych herosów. Niektórzy chcieli, aby została dowódcą, ale dziewczyna się nie zgodziła, stwierdziła, że zostanie tylko wtedy kiedy wszyscy greccy herosi będą tego chcieli.

Misje
&Jedyną misją dziewczyną są przeszpiegi rzymskiego Obozu. Obozu Jupiter. Musiała dowiedzieć się, ile jest obozowiczów, czy mają dużo broni. Dziewczynie wraz z przyjaciółmi się udało. Bardzo pomogło to grekom.  

Mocne strony
~Dziewczyna świetnie posługuje się mieczem, praktycznie nikt jej nie dorówna, no może oprócz dzieci Aresa.
~Mimo dysleksji potrafi bardzo dużo zapamiętać, wystarczy, że coś zobaczy dwa, trzy razy i ma to już w umyśle, jest to bardzo przydatna umiejętność.
~Umie również strzelać z łuku.

Słabe strony
~Boi się nowości, zawsze woli zostawić sprawę taką jaka jest, nigdy nie chciała nic zmieniać.
~Nigdy nie potrafiła nauczyć się jeździć konno.
~Bardzo łatwo się denerwuje, jest niecierpliwa.
~Kiedy wejdzie w jakiś konflikt, nigdy nie poda ręki pierwsza.

Boskie pozostałości
~Kontroluje wodę, która jest w jej pobliżu.
~Oddycha pod wodą, a jeśli nie chce żeby jej ubranie się nie zmoczyło to będzie suche.
~Potrafi tworzyć niewielkie trzęsienia ziemi.
~Może stworzyć wokół siebie huragan z wody, ale tylko jeśli w pobliżu jest woda

Ciekawostki
#Ma swoje własne zwierzę, małego, czarnego kotka o imieniu Ramzes.
#Zna język francuski, nigdy nie wiedziała kiedy się tego nauczyła, ale potrafi płynnie się nim posługiwać i czasem wplata w swoje wypowiedzi jakieś słówka francuskie.
#Ma wielu przyjaciół, tak samo jak wrogów.
#Stara się być miła dla wszystkich nowo poznanych ludzi, chyba, że jest w wyjątkowo paskudnym humorze.

Wyglądu postaci użycza: Lily Collins  
Skąd wiesz o forum? Sama je zrobiłam? Very Happy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MasterGame
Admin
avatar

Liczba postów : 80
Join date : 19/07/2015

PisanieTemat: Re: Thea Rodriguez   Czw Lip 23, 2015 7:46 pm

AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://warofheroes.forumpolish.com
 
Thea Rodriguez
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
War of heroes  :: Sprawy organizacyjne :: Postaciowo :: Karty Postaci-
Skocz do: